Marka osobista to nie tylko ładny profil na LinkedIn czy fajnie wyglądająca strona w internecie. Marka osobista to coś zdecydowanie więcej – to sposób, w jaki się przedstawiasz, ale przede wszystkim to emocje, które budzisz w innych ludziach.
Ludzie lubią kupować emocje, po prostu. Chcą kupować od tych, którzy im się podobają, którym ufają. Wielu ekspertów z silną marką osobistą oferuje usługi na podobnym poziomie (a czasami naprawdę niskim, o czym sam się przekonałem nie raz), co inni, mniej znani – dwa, trzy, a nawet cztery razy tańsi. A ludzi i tak kupują od nich. I wiesz co na to ma wpływ? Właśnie emocje. Te osoby, które są drogie i świetnie się sprzedają, robią to dlatego, że świadomie budują wokół siebie emocje.
Emocje decydują o trzech kluczowych rzeczach:
- Czy ktoś Cię w ogóle zapamięta?
- Jak Cię zapamięta?
- Czy będzie chciał z Tobą współpracować?
Sukcesem jest dojście do momentu, gdzie na wszystkie powyższe pytania otrzymasz odpowiedź pozytywną.
Pozytywne emocje w budowaniu marki osobistej – na czym się skupić
Autentyczność – fundament wszystkiego
Musisz być autentyczny w tym, co robisz. Pokazuj prawdziwego siebie. Internet jest dzisiaj tak przekłamany – widzisz to w mediach społecznościowych, gdzie mamy jakąś wielką manię sukcesu. Musi być tylko pewien sukces, nie ma miejsca na żadne fuck upy, na gorszy czas.
A wiesz co? Te osoby, które dużo zarabiają, które są popularne i mają fajną grupę odbiorców, bardzo często piszą o tym, co im w życiu nie wyszło. Pokazują problemy, proszą o radę. To już nie jest lukrowany obrazek, tylko prawda. A jak jesteś prawdziwie autentyczny/autentyczna, to ludzie po prostu zaczynają Ci ufać, bo widzą, że jesteś prawdziwą osobą.
Pasja i zaangażowanie
Energia, z jaką robisz te rzeczy, którymi się zajmujesz. Czym zarażasz. Ludzie lubią pracować z pasjonatami, lubią ich obserwować. Jeżeli robisz coś na siłę, no to przestań to robić. Działaj w tym obszarze, który przynosi Ci radość z życia. Zainspiruj się Anną Jantar – „radość najpiękniejszych lat”.
Empatia
Umiejętność słuchania i rozumienia perspektywy innych. Pokazanie, że jesteś otwartą osobą na innych, na ich problemy, że nie patrzysz tylko na swoje pole, ale patrzysz też na pole innych. W czym się obracają, co ich trapi – i odpowiadanie na to.
Optymizm i nadzieja (ale wyważone!)
To może być kontrowersyjne, ale fajnie jest pokazać ludziom, że coś jest możliwe. Ktoś chce z Tobą pracować, bo dostrzega potencjalne pozytywne skutki tej współpracy. Pokazanie tego w optymistycznym ujęciu to super rzecz, ale nie można z tym przesadzić.
Jeżeli przesadzimy, wchodzimy w kojarzenie się z pseudo coachami – tymi, którzy mówią „jesteś zwycięzcą i wszystko jest możliwe”. No pewnie, że jesteś zwycięzcą i wszystko jest możliwe, ale ludzie nie lubią takich sformułowań, po prostu.
Pokora i otwartość na naukę
To się łączy z autentycznością. Przyznanie się do błędu, przyznanie się do tego, że nie zawsze masz rację, że ktoś ma inną perspektywę i ona też jest okej. Nie patrzymy się prosto na nasz punkt widzenia, ale staramy się przyjąć inną perspektywę. A gdy coś nie wyjdzie, po prostu się do tego przyznajemy.
Pewność siebie (ale bez arogancji)
Jasny przekaz, że wiesz co robisz – ale bez arogancji. Że wiesz, dokąd chcesz iść, wiesz co ogarniasz i masz w tym pewność. Budujesz eksperckość przez tą pewność siebie, bo ludzie lubią pracować z osobami pewnymi siebie, ale nie aroganckimi.
Poczucie humoru
Żeby to nie było sztywne, żeby brzmiało dobrze. Z mojego doświadczenia np. prawnicy mają z tym ogromny problem – dla nich poczucie humoru wiąże się z czymś nieprofesjonalnym. A przecież ludzie lubią podchodzić do życia z pewnym dystansem, z zabawą. Szczególnie jeżeli żyją w sztywnych środowiskach.
Jest bardzo dużo osób w internecie, które potrafią świetnie to wykorzystać – mają poczucie humoru, nadają swoim treściom zabawną konotację. To sprawia, że ludzie patrzą na Ciebie jeszcze bardziej pozytywnie.
Negatywne emocje w budowaniu marki osobistej – czego unikać
Arogancja i zarozumiałość
„Ja wszystko wiem najlepiej”. No nie wiesz, sorry. Jakkolwiek byś nie była/był świetnym ekspertem, jestem przekonany, że czegoś nie wiesz. I myślę, że doskonale wiesz, czego nie wiesz.
Stawianie się na pozycji najmądrzejszej osoby w pokoju jest niebezpieczne. Oczywiście, czasami trzeba bronić swojego zdania, ale jeżeli ktoś pokazuje fakty, to warto je przyjąć, a być może nawet trzeba będzie przyznać się do błędu. Taki life.
Ciągłe marudzenie i negatywne nastawienie
Jeden kolega mi kiedyś powiedział taką jego życiową mądrość, która do dzisiaj ze mną została: „Nikt nie lubi marud”. I uważam, że to prawda. Przebywanie z osobami, które wiecznie narzekają, się udziela.
Jeżeli marudzisz, gadasz o czymś negatywnie, jak to życie jest złe, słabe – to zastanów się, kto chciałby pracować z osobą, która non stop narzeka? Rozumiem, że można czasami wyrazić oburzenie daną sytuacją ale wchodzenie w mocno negatywne emocje to nie jest coś, co sprawia, że ludzie chcą z Tobą współpracować.
Desperacja i nachalne sprzedawanie, czyli klasyczne „kup, kup, kup.”
Dostaję zaproszenie na LinkedIn i pierwsze co przychodzi po jego akceptacji to „hej, mam super produkt, umówmy się na spotkanie, jutro 14?”. Sorry, ale nie. Dodałem Cię do sieci, bo byłem ciekaw Twojego profilu, a nie od razu tego, co sprzedajesz. Takim ludzkim odruchem będzie wręcz – cokolwiek masz, to i tak nie kupię. Najpierw trzeba komuś dać wartość tak od siebie, a potem dopiero możemy rozmawiać, co jeszcze mogę otrzymać od Ciebie za pieniądze 😉 Podobnie jest z postami w social mediach. Warto pochwalić się tym, co sprzedajesz, ale na spokojnie z tym.
Fałszywy optymizm i „coachowanie”
„Życie jest czadowe, wszystko w dechę jest”, „Jesteś zwycięzcą, jesteś mistrzem” – ludzie wyśmiewają takie przekazy. To nie brzmi autentycznie. To niefajne, ludzie tego nie lubią. Done.
Brak granic i przesadne dzielenie się prywatnością
LinkedIn to nie Facebook – będę bronić tej tezy. Gdy zaczynasz wstawiać za dużo zdjęć z wakacji, to trochę przesadne. Czym innym jest napisanie „hej, czas odpocząć” i obudować to tym, czym się zajmujesz, bo to może nadać Twoją perspektywę, ale chwalenie się prywatnymi rzeczami to niekoniecznie dobry pomysł.
Fałsz i udawanie
Pokazywanie się z „super najlepszej” strony jest spoko, ale jeżeli przesadzamy i wyolbrzymiamy, ludzie to od razu złapią. Czuć brak autentyczności. Jak ktoś cię złapie na byciu nieautentycznym, tracisz. I ciężko to odbudować.
Ludzie zapamiętają, jak się poczuli w interakcji z Tobą.
Weź kartkę, długopis, notatnik – cokolwiek – i zastanów się: jakie emocje chcesz, żeby ludzie kojarzyli z Twoją marką osobistą?
Kilka kluczowych zasad:
- Znajdź balans między profesjonalizmem a człowieczeństwem. Pokaż, że jesteś osobą profesjonalną, ale też jesteś po prostu człowiekiem – wszyscy jesteśmy ludźmi i to buduje autentyczność.
- Dbaj o spójność. Te same emocje, które chcesz budować, powinny być wszędzie – w postach, spotkaniach, podczas współpracy. Nie ma nic gorszego, jak mieć wyobrażenie o osobie, zacząć z nią współpracować i a potem okazuje się, że to zupełnie ktoś inny.
- Pamiętaj o granicach. Autentyczność nie oznacza wylewania wszystkiego. Pokazuj to, co wspiera Twój przekaz – nie musisz pisać o wszystkich rzeczach swojego życia i biznesu.
- Ćwicz balans. Są osoby, które mieszają emocje negatywne z pozytywnymi i im się to udaje, ale jeśli dopiero zaczynasz i nie czujesz, że masz do tego dryg, to radzę ostrożność z kontrowersjami.
Najważniejsze zdanie: Ludzie zapamiętają, jak się poczuli w interakcji z Tobą. Czasami jeden post może zbudować mocną pozytywną, jak i negatywną percepcję. Emocje, które budzisz w innych, będą decydować o Twoim sukcesie.