BLOG

ten wpis przeczytasz w max. 3 minuty

Kto jest odpowiedzialny za nasze uzależnienie od social mediów? Algorytm czy… my?

Meta miała dowody, że Facebook i Instagram szkodzą naszym głowom. I schowała je do szuflady.
Czy naprawdę kogoś to dziwi?

Najnowsze doniesienia Reutersa opisują wewnętrzne badanie Mety z 2020 roku. Część użytkowników w ramach testu wyłączyła Facebooka na tydzień. Efekt? Mniej depresji, lęku, samotności i porównań społecznych. Zakładam, że musieli tam przeżyć niezły szok… I nagle – niespodzianka – badanie zaczęło być „problematyczne”. Zamiast stać się punktem wyjścia do poważnej zmiany, zostało uznane za „skażone”, niewiarygodne, niewygodne. Mówiąc wprost: wyniki nie były po myśli firmy, więc najchętniej zamieciono by je pod dywan.

Nie trzeba być psychologiem ani wielkim badaczem, żeby wiedzieć, że media społecznościowe potrafią szkodzić zdrowiu psychicznemu. Serio, nie wiem, jakie to miało być wielkie odkrycie w 2020 roku. Wystarczyło zadzwonić do mnie – za darmo chętnie opowiedziałbym, jak to widzę.

A teraz na poważnie. Od stycznia 2025 nie korzystam z social mediów. Usunąłem z telefonu aplikacje Facebooka, Instagrama i TikToka. Wywaliłem też LinkedIna i YouTube’a z telefonu. Konta na FB/IG/TikToku trzymam już tylko technicznie – do systemów reklamowych, gdy są potrzebne w pracy. Na LinkedIna wchodzę, bo jest narzędziem do zarabiania, a nie maszynką do scrollowania.

Po 2–3 tygodniach poczułem różnicę: więcej spokoju, mniej zmęczenia, mniej obciążenia w głowie. Subiektywnie: jestem po prostu szczęśliwszy. Moja samoocena, mimo że zawsze była wysoka, jeszcze podskoczyła. I absolutnie nie tęsknię za scrollowaniem. Ten „detoks” szczerze polecam każdemu.

Big Tech, jak większość spółek, działa po kapitalistycznemu: celem jest zysk akcjonariuszy, a nie dobrostan użytkownika. Piękne misje o „łączeniu świata” brzmią ładnie w prezentacji dla inwestorów, ale przy takich pieniądzach priorytet jest prosty: zarabiać. Cała reszta to w dużej mierze ładnie opakowany bullshit.

Jednocześnie cały czas czytamy i słyszymy, że Facebook szkodzi, Instagram tworzy nierealny obraz świata, TikTok uzależnia, a algorytmy „wciągają nas w dół”. I szczerze: w dużej mierze się z tym zgadzam.

W mediach i w socialach (w tym na LinkedIn) dominuje narracja: „oni” powinni wziąć odpowiedzialność za użytkowników, „oni” powinni coś z tym zrobić, „oni” specjalnie projektują produkty, żeby nas uzależniać. I jasne – jest w tym sporo prawdy. Tylko że ja mam jeszcze jedno pytanie:

A gdzie jest odpowiedzialność użytkownika?

Tak, potrzebujemy regulacji, nadzoru, presji na korporacje. Nie chcę się obudzić w świecie, gdzie kilkanaście firm de facto decyduje, jak myślimy, czujemy i głosujemy (o ile już częściowo tak nie jest). Ale nie wierzę, że da się cały temat załatwić samymi ustawami i trzymaniem Big Techu „za mordę”.

Bo jest jeszcze odpowiedzialność użytkowników – dorosłych, świadomych ludzi. Jeśli wiemy, że Facebook i Instagram nam szkodzą, a mimo to dalej toniemy w nich po kilka godzin dziennie – to jest też nasz wybór.

A co z dziećmi? Dzieci rzeczywiście są bombardowane social mediami, nie rozumieją jeszcze wszystkich mechanizmów, nie są w pełni odpowiedzialne za to, w co wchodzą. I tu pojawia się odpowiedzialność rodzica. To jego wyborem jest oddanie dziecku telefonu „bez limitu” albo z mądrymi ramami.

Dorzućmy jeszcze odpowiedzialność szkoły. Zamiast tylko mówić: „algorytmy są złe”, może warto na godzinie wychowawczej porozmawiać o tym, czym jest feed, jak działają aplikacje, jak chronić siebie. Za moich licealnych czasów na godzinie wychowawczej oglądaliśmy filmy. Może czas na zmianę repertuaru.

Mimo że trochę lat minęło od mojego nastoletniego życia, jeszcze dobrze pamiętam tamte realia. Najpierw był Epuls, potem Nasza Klasa, później pojawił się Facebook. Mechanizmy były prostsze, skala mniejsza, ale z dzisiejszej perspektywy widzę, że i tak już wtedy wchodziliśmy w coś, co potrafiło mocno wciągać.

Dzisiaj uważam, że media społecznościowe powinny być zakazane do 18. roku życia. Możecie powiedzieć, że przesadzam, ale jeśli od dziecka jesteśmy wychowywani przez feed, to naprawdę trudno później mówić o świadomym korzystaniu.

I tak, widzę tu pewną nieścisłość: z jednej strony nie chcę, żeby państwo regulowało wszystko, z drugiej – mówię o zakazie do 18. roku życia. Ale może właśnie to jest punkt wyjścia do dyskusji?

Wysunę tezę, która może zabrzmieć ostro, ale co mi tam: jeśli odbieramy ludziom odpowiedzialność za to, jak korzystają z social mediów, to czemu mielibyśmy oczekiwać, że będą odpowiedzialni za inne swoje działania – także te w aspekcie prawnym?

Albo jesteśmy dorośli, albo tylko udajemy, że jesteśmy dorośli. Najłatwiej wszystko zwalić na „algorytm”.

Żeby było jasno: nie bronię właścicieli platform. Uważam, że oni też mają odpowiedzialność za swoich użytkowników – pytanie brzmi: w jakim zakresie. Natomiast zamiast tylko narzekać na algorytmy, wolałbym, żebyśmy częściej zadawali sobie to niewygodne pytanie:

Co JA mogę z tym zrobić u siebie, w swojej rodzinie, w swoim otoczeniu?

A potem zrobili choć jeden mały krok. Na przykład: tydzień bez scrollowania.

O autorze

Robert Strelau

Certyfikowany coach i nauczyciel akademicki SGH. Pomagam rozwijać kompetencje przyszłości, zwiększać produktywność i budować silną, autentyczną markę osobistą. Łączę coaching, edukację i kreatywne metody, by inspirować do działania z głową i sercem.

Udostępnij wpis

Facebook
LinkedIn
Email
Drukuj

Pobierz bezpłatny ebook:

22 powody, przez które nie osiągasz swoich celów.

Sprawdź jak przezwyciężyć każdy z nich.

To 38 stron konkretów o tym, dlaczego cele często nie wychodzą i jak wreszcie to zmienić. Znajdziesz najczęstsze błędy, praktyczne sposoby ich uniknięcia oraz sprawdzony szablon, który poprowadzi Cię od „chcę” do „mam”.

Wystarczy, że podasz swój e-mail – plik PDF od razu wpadnie do Twojej skrzynki.

HEJ!

Zastanawiasz się nad czymś?

Jeśli szukasz rozwiązania w obszarze rozwoju osobistego lub marki osobistej, ale po prostu nie bardzo wiesz co masz zrobić dalej – chętnie pomogę. Czasami starczy, by zerknąć na daną kwestię z innej perspektywy. Zapraszam Cię na bezpłatną konsultację, na której omówimy, jak można Cię wesprzeć.