Każdy z nas ma dokładnie tyle samo czasu w tygodniu – 168 godzin. Nieważne, czy jesteś studentem, osobą bezrobotną, zapracowanym menedżerem czy przedsiębiorcą. Ta liczba się nie zmienia. A jednak, patrząc wokół siebie, łatwo zauważyć, że jedni potrafią w tym czasie zrobić naprawdę dużo, a inni po prostu przeżyć kolejny tydzień z poczuciem, że „nic się nie wydarzyło”.
Dlaczego tak się dzieje? W dużej mierze decyduje o tym nasza świadomość. To my nadajemy kształt naszej rzeczywistości. Dlatego właśnie warto co jakiś czas zrobić swój rachunek sumienia i przyjrzeć się temu, na co naprawdę przeznaczamy te 168 godzin.
Twój osobisty bilans czasu
Proponuję proste ćwiczenie inspirowane metodą Laury Vanderkam. Zrób krok wstecz i policz, na co minął Ci ostatni tydzień. Weź kartkę, długopis albo przygotuj arkusz w Excelu. Stwórz dwie kolumny: w jednej będziesz wpisywać wszystkie czynności, które wykonywałeś/aś w minionym tygodniu, a w kolejnej – ile czasu Ci to zajęło.
Spróbuj odtworzyć tydzień z dokładnością do pół godziny. Może się wydawać, że to dużo zachodu, ale właśnie tu tkwi siła ćwiczenia – często dopiero przy szczegółach widać, gdzie naprawdę ucieka czas. Pozycje „praca” czy „dom” niewiele mówią. Warto się rozdrobnić. Poniżej prezentuje Ci najpopularniejsze kategorie, które pojawiają się u większości osób, ale pamiętaj, że to Ty wiesz najlepiej, jak wygląda Twoje życie.
Najpopularniejsze kategorie:
spotkania, prezentacje, dojazdy, nauka, czytanie książek, przeglądanie Internetu, pranie, sprzątanie, TV, Netflix, social media, zakupy, ploteczki, przygotowanie posiłków, czas z dziećmi, sport, hobby, randki, rozmowy przez telefon
Jeśli nie możesz przypomnieć sobie, jak wyglądał Twój tydzień, zawsze możesz skorzystać w telefonie z funkcji kontroli czasu. Tam z dokładnością co do minuty jesteś w stanie nakreślić, ile czasu poświeciłeś/aś na daną aplikacje, poza tym przejrzyj kalendarz, połączenia oraz zdjęcia, aby ustalić, co robiłeś w danym momencie.
Kiedy podsumujesz całość, suma powinna wynieść 168 godzin. Jeśli jest mniej – coś masz pominięte. Jeśli jest więcej – prawdopodobnie gdzieś dodałeś/aś sobie za dużo, lub robiłeś dwie rzeczy jednocześnie (np. pranie i oglądanie YouTube). W tym drugim przypadku proponuję wpisać tę czynność, którą uważasz za bardziej istotną.
Co mówią Twoje godziny?
Sam zapis to dopiero początek. Kluczowe pytanie brzmi: co ten rachunek o Tobie mówi? Zobacz, które obszary zajmują Ci najwięcej czasu i czy naprawdę tego chcesz.
Zadaj sobie pytanie: Jak tymi czynnościami realizuję swoje wartości i cele?
Może okazać się, że praca pochłania Cię znacznie bardziej, niż zakłada umowa, a w dodatku nie przekłada się to na dodatkowe korzyści. Może na scrollowanie social mediów przeznaczasz kilkanaście godzin tygodniowo – tyle, co na dodatkowy półetat.
Z drugiej strony mogą być obszary, na które chciałbyś / chciałabyś poświęcać więcej czasu, a nie masz kiedy: rodzina, hobby, rozwój. Rachunek sumienia pomaga to zobaczyć czarno na białym. Wtedy pojawia się kolejne pytanie: co możesz zmienić, aby odzyskać godziny dla tego, co naprawdę ważne?
Świadomie decyduj, na co przeznaczasz swój czas.
Nie chodzi o to, żeby wcisnąć w kalendarz jeszcze więcej obowiązków. Raczej o to, żeby świadomie decydować, jak chcesz żyć. Zamiast pozwalać, by czas znikał w rozmowach, które nic nie wnoszą, możesz zdecydować, że dojazdy do pracy to moment na audiobooka albo naukę języka. Zamiast kolejnej godziny na feedzie w telefonie możesz wybrać trening, spacer albo spokojną rozmowę z partnerem.
Świadomość jak spędzasz 168 godzin to narzędzie, które pozwala odzyskać kontrolę. Nie nad samym czasem – bo ten płynie – ale nad tym, jakie znaczenie mu nadajesz.
Twój pierwszy krok
Jeśli jeszcze nigdy nie liczyłeś/aś swojego tygodnia, zrób to teraz. Nie traktuj tego jako nudnej tabelki, tylko jako mapę swojego życia. Bo kiedy zobaczysz, gdzie realnie płyną Twoje godziny, łatwiej będzie Ci podjąć decyzję, co zatrzymać, a co zmienić. 168 godzin to nie mało. To 24 godziny razy 7 dni. Pytanie brzmi: na co naprawdę chcesz je przeznaczać?
A jeśli chcesz pójść krok dalej, to w moim kursie „Produktywność bez spiny” pokazuję praktyczne narzędzia do zarządzania czasem i energią. To połączenie e-booka i krótkich lekcji wideo, które pomogą Ci poukładać dzień i tydzień tak, żeby służyły Tobie – a nie odwrotnie. Sprawdź tutaj.