Pierwszy wpis na blogu potrafi wywołać lekką tremę. Długo zastanawiałem się, o czym powinien być, skoro na co dzień poruszam się pomiędzy rozwojem osobistym, zarządzaniem czasem, marką osobistą, produktywnością i obecnością online. Początkowo myślałem o mocnym „mięsie”, ale doszedłem do wniosku, że warto nawiązać do tego, od czego wychodzimy dziś, codziennie wszyscy – od przeszłości, która jest fundamentem każdej zmiany.
Przeszłość to Twój kapitał
Często mówię i piszę o budowaniu przyszłości, własnej marki, rozwoju siebie, ale odkryłem, że nie można budować czegoś nowego bez spojrzenia za siebie. Nasz kapitał i siła płyną właśnie z wiedzy i doświadczeń. Doświadczeń, które często przeminęły. Doświadczeń, za którymi często tęsknimy. Relacje, które dobiegły końca, praca, którą kiedyś kochałeś/aś, a dziś już jej nie masz, miejsce, w którym żyłeś/aś, a teraz jesteś gdzieś indziej. To wszystko mogło boleć. Tęsknota za tym jest totalnie okej, to jest ludzkie. Ale pamiętaj, że to doświadczenie wniosło do Ciebie kompetencje, perspektywę i czujność, których wcześniej nie miałeś/aś. To jest właśnie kapitał.
Zamiast pytać „dlaczego mnie to spotkało?”, spróbuj: „czego mnie to nauczyło?”
Przeszłość to lekcja pokory i źródło wniosków, które pomagają nam być lepszymi, mądrzejszymi, bardziej świadomymi. Każde doświadczenie – nawet trudne – zostawia ślad w naszym intelekcie, buduje nasz charakter oraz kapitał rozwojowy. To nie jest naiwny optymizm. To odwrócenie uwagi od żalu do wdzięczności za to, co te doświadczenia nam dały.
Co by było gdyby…?
Jeśli miewasz trudności w tym, by przestać myśleć o niespełnionej przyszłości, gdybając, np. „a co gdybym postąpił/a inaczej?” – spójrz na to z inne strony. Zadaj sobie dwa pytania:
- A co by było, gdyby tego doświadczenia nie było w mojej historii?
- Kim byłbym/byłabym dzisiaj?
Może znacznie mniej pewną siebie osobą, może nieświadomym/ą własnych granic, może nie tak odważnym/ą do zmian? Zastanów się – twoja przeszłość wpływa na twoją teraźniejszość i na to, co dopiero się wydarzy. Dlatego wdzięczność za to, co minęło, ma ogromną moc.
Tworzenie przestrzeni na nowe
Czasami właśnie zamknięcie czegoś, nawet dobrego, otwiera nam głowę na kolejne, nowych ludzi, nowe projekty, nowe perspektywy. Warto przyjąć, że coś się kończy, bo dzięki temu zaczyna się coś nowego – a to nowe może być jeszcze lepsze niż to, co było. Wdzięczność pozwala przestać kurczowo trzymać się przeszłości i otworzyć się na rozwój, relacje, możliwości.
Jak praktykować wdzięczność?
Moja ulubiona metoda – dziennik wdzięczności. O nim napiszę inny wpis, jednak odnosząc się do tego, co minęło i za czym tęsknisz – pomyśl o sytuacji, z którą było Ci ciężko się pogodzić – wypisz, czego cię nauczyła. Im więcej powodów odkryjesz, tym łatwiej budować solidny fundament pod kolejne.
To, co było – kształtuje nas. Pozwala się rozwijać, wyciągać wnioski, iść dalej. Warto być wdzięcznym za przeszłe rozdziały życia, nawet te trudne. Praktyka wdzięczności daje realną siłę. Nie po to, żeby zapomnieć, ale żeby z każdym kolejnym doświadczeniem budować coraz większą pewność siebie i otwartość na to, co dopiero nadejdzie.